-

Szkice do reportażu o pałacu w Smętówku - czyli z zycia koła dziennikarskie OPP

14 październik 2015
  • wielkość czcionki
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

16.09.2015 środa. Piękny, słoneczny dzień. Celem naszej wycieczki jest Gminny Ośrodek Kultury w Smętowie Granicznym. W planie między innymi spotkanie z dyrektorem GOK Bartłomiejem Kozłowskim. Niestety, nie udaje nam z nim spotkać. Jedziemy więc do pałacu w Smętówku koło Smętowa. Tam spędzamy więcej czasu. Rozmawiamy z mieszkańcami i robimy zdjęcia.
       W pałacu obecnie mieszka dziesięć rodzin, tworzących wspólnotę mieszkaniową (jak się dowiemy za tydzień - nieformalną). Taka wspólnota jest tu możliwa, gdyż ci bardzo sympatyczni ludzie zawsze się ze sobą zgadzają. Sami odremontowali obiekt, oczywiście na tyle, na ile było to możliwe.
Niektórzy mieszkają w nim ponad 20 lat.
      Dookoła pałacu, przede wszystkim w ogródkach, można znaleźć stare przedmioty, świadczące o jego burzliwej historii. Mieszkańcy zaczęli przynosić i pokazywali nam: wielką łuskę od pocisku, szablę z XIX wieku, kawałki ornamentów, a nawet skamieliny, między innymi belemnity, zwane strzałkami piorunowymi (niektórzy niesłusznie uważają, że to stopiony przez piorun piasek). Często w ogródkach znajduje się monety – polskie i niemieckie.

Największe mieszkanie ma... Bartek Kozłowski, dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury w Smętowie. Jest ono dwupoziomowe. W salonie można grać w badmintona.

      Mieszkańcy opowiedzieli nam historię pałacu. O tym, jak go remontowali, co znaleźli podczas remontu i prac w ogrodach. Jeden z mieszkańców pokazał nam swoją piwnicę, gdzie w 1945 roku w czasie bombardowania schowali się ludzie. Na wystających z sufitu hakach zdaje się wieszano mięso. Prawdopodobnie przed wojną była tu wielka spiżarnia. To właśnie ten pan pokazał nam szablę i łuskę po naboju od działka meserszmita. Powiedział, że w domu ma sporo takich przedmiotów, ponieważ interesuje go historia. Ma dużą wiedzę i jest świetnym gawędziarzem.

Umówiliśmy się na spotkanie w przyszłym tygodniu, również w środę, żeby lepiej przyjrzeć się temu wszystkiemu oraz porozmawiać z panem Bartkiem, który na pewno ma nam wiele ciekawych informacji do przekazania.

23.09.2015 środa. W świetlicy w Smętówku w warsztatach dziennikarskich bierze udział nie tylko młodzież. Są dzieci i dorośli. Jest też pan Bartek i jego żona.

Warsztaty składają się z dwóch części. Najpierw ich uczestnicy piszą prace na temat, co im się najbardziej podoba w Smętówku, czy lubią mieszkać w pałacu oraz co by zmienili w tej miejscowości.
Po napisaniu następuje zmiana ustawienia krzeseł. Jedno, dla występującego, zostaje otoczone przez pozostałe. Na tym jednym po kolei siadają autorzy tekstów i czytają swoje teksty. Red. Tadeusz Majewski przy okazji daje wskazówki, jak należy czytać, żeby prezentacja wzbudziła zainteresowanie.  
Okazuje się, że mieszkańcy Smętóœka są bardzo kreatywni. Oto kilka najciekawszych wypowiedzi:

Robert Dymerski: - Bardzo lubię tę miejscowość. Brakuje mi placu zabaw, boiska oraz ścieżek rowerowych, żebyśmy mogli jeździć rowerami oraz na rolkach.

Kasia Dymerska: Chcielibyśmy mieć porządne boisko do gry w siatkówkę, koszykówkę, piłkę nożną. Po przyjściu ze szkoły chcielibyśmy iść na spacer, jednak nie mamy dokąd. Chciałabym, aby Smętówko tętniło życiem.

Dominika Kozłowska: - Mam swój pokój, w którym lubię się bawić. Moje mieszkanie było kiedyś salą balową, a teraz jest moim domem. Chcę, żeby przed moimi oknami był plac zabaw. Chcę się tam bawić i spędzać tam czas. Po drugiej stronie mojego domu jest świetlica, w której lubię się bawić.

Milena Wolska: – Poza świetlicą wiejską nic tu nie ma. Jest tylko mały sklep. Dzieci nie mają gdzie iść. Starsi ludzie w wieku 50-60 lat też nie mają gdzie iść. Nie ma żadnych miejsc do rekreacji poza świetlicą. Chciałabym, aby był plac zabaw, sklep, funkcjonalne boisko i inne obiekty rekreacyjne.

Izabela Lisakowska: - W miejscowości jest ładnie i spokojnie, ale w niej nic nie ma. Nie ma parku (tzn. park jest, kiedyś należący do pałacu, teraz ogrodzony, czyjaś własność prywatna - przyp. red.), placów zabaw dla dzieci. Najfajniejsza jest tu świetlica wiejska w pałacu. Wszędzie jest daleko. Dla dzieci jedyne atrakcje to bieganie po podwórku i zabawki. Chcielibyśmy mieć plac zabaw, park, boisko. Przydałyby się też lepsze drogi, bo ich obecny stan jest fatalny. Zimową porą na drodze jest tragedia, a do przystanku mamy 2 kilometry. W tutejszym sklepie niestety nie ma nic do kupienia.

Jak widać, wszystkie wypowiedzi prowadzą do jednego. Młodzi chcą placu zabaw dla dzieci, parku rekreacyjnego, ścieżek rowerowych i lepszych dróg. Pałac został wyremontowany dzięki wysiłkowi rodzin tam mieszkających, którzy dbają o niego, jak tylko mogą. Szkoda, że na na drugim spotkaniu nie było pana gawędziarza, bo mielibyśmy więcej informacji na temat historii pałacu.
Adam Stormowski  
 

811 Ostatnio zmieniany środa, 14 październik 2015 10:01
Więcej w tej kategorii: